Konferencja się kończy. Na LinkedInie pojawiają się selfie na tle sceny, uściski z prelegentami i jedno zdanie: „fajne wydarzenie, super było przyjechać”. Kropka. A co z tym, co zostało powiedziane ze sceny?
O tym, dlaczego notatka wizualna to najlepszy sposób, żeby wiedza z eventu żyła dłużej, rozmawiałam z Marcinem Cichockim w Treściwym podcaście Kuźni Treści. Poniżej zebrałam najważniejsze wątki: czym notatka wizualna różni się od mapy myśli, jak powstaje i od czego zacząć, jeśli chcesz spróbować sam_a.
TL;DR
- Mapa myśli rozwija jedno hasło z centrum kartki. Notatka wizualna łączy wiele form: tabele, chmurki, cytaty, symbole i portret, w czytelnej hierarchii.
- Wiedza z eventu zwykle żyje jeden dzień. Notatka zamyka ją na jednej stronie, do której można wrócić po miesiącach.
- Nie musisz rozumieć branży. Trzeba wyłapać to, co najważniejsze dla osoby na scenie.
- Moje notatki to ok. 80% tego, co publikuję, i większość moich wyświetleń na LinkedInie.
- Na start nie trzeba umieć rysować. Wystarczy jednostronicowa notatka z jednego webinaru albo podcastu.
Skąd pomysł na notatki wizualne?
Moja historia zawodowa jest mocno związana z eventami. Pracowałam w firmie szkoleniowej, a potem w firmie, która organizowała branżowe konferencje techniczne dla kilkuset osób. Znam od zaplecza cały skomplikowany proces dowiezienia wydarzenia. I zawsze męczyło mnie jedno pytanie: jak zatrzymać na dłużej treści, które są clou spotkania, a dzieją się w jeden dzień albo w jedną godzinę webinaru?
W pandemii wszyscy przeszliśmy na eventy online. Zauważyłam, że bardzo trudno mi utrzymać uwagę: kuszą inne zakładki, szybkie sprawdzenie maila i już myślami jestem gdzie indziej. Zrobiłam sobie challenge: z każdego wydarzenia notatka wizualna z najważniejszymi punktami.
Na początku traktowałam je jak swój pamiętniczek. Potem zaczęłam wrzucać je w zespole i na LinkedInie. Zażarło. Ludzi zachwycało, że całą treść da się zsyntetyzować i zmieścić na jednej kartce.
Notatka wizualna a mapa myśli: czym się różnią?
To nie to samo, choć bywają mylone.
Mapa myśli ma jedno hasło przewodnie, zwykle na środku kartki. Od niego wychodzą rozgałęzienia, czyli ścieżki, w które to hasło może się rozwijać. Wszystko kręci się wokół jednego tematu. To świetne narzędzie do szukania nowych słów i pomysłów, na przykład w pracy osoby, która tworzy content.
Notatka wizualna zawiera w sobie wiele podzbiorów form, którymi można zamknąć treść: tabele, chmurki, cytaty, symbole, a nawet emoji. Temat może składać się z kilku bloków, a sposób ich przedstawienia zależy od osoby, która rysuje.
U mnie zawsze znajdziesz:
- rysunkowy portret osoby, która występuje,
- duży nagłówek, bo tak jak w SEO, wielkość ma znaczenie dla uwagi,
- często logotypy wydarzenia albo organizatora,
- treści pogrupowane w stały, przewidywalny sposób.
Jak to się zaczęło: od zeszytu do iPada
Pierwszym publicznym rysowaniem było spotkanie LinkedIn Local w Rybniku w 2019 roku, jeszcze przed pandemią. W lutym 2020 rysowałam przy pierwszym stole konferencję Mała Wielka Firma. Moje papierowe notatki z zeszytu bardzo szeroko się poniosły, udostępniał je też organizator.
Potem przyszła pandemia. Rysowałam nasze firmowe webinary dla liderów, co tydzień albo co dwa tygodnie, więc szybko wypracowałam rutynę. W międzyczasie wskakiwałam jako uczestniczka na wydarzenia marketingowe i od razu wrzucałam na czat link do swojej notatki. Taki real time marketing.
Pod koniec 2020 roku, kiedy poczułam się pewniej i miałam już zlecenia, przesiadłam się z papieru na iPada. Notatki cyfrowe dają możliwość edycji, feedbacku od klienta i nanoszenia poprawek.
Skąd przychodzą klienci?
Najczęściej wiadomość zaczyna się od zdania: „widziałem pani pracę na LinkedInie, też chcielibyśmy to mieć”. Jedną z takich wiadomości, która ucieszyła mnie najbardziej, było zaproszenie do rysowania I love marketing. Organizator od razu napisał, że widział moją notatkę z wystąpienia dla Freshmaila. Wszystko się toczy przez polecenia i przez to, że notatki przykuwają uwagę.
W dobie grafik generowanych przez AI i szablonów z Canvy właśnie to, że moje notatki są nieidealne i widać w nich ludzką rękę, jest wyróżnikiem.
Czy ludzie za to płacą?
Tak. Wystawiam faktury VAT. Moim wewnętrznym momentem granicznym był projekt, który podsumowałam na 10 tysięcy złotych. Wtedy poczułam, że rysowanie może być prawdziwą pracą.
Czy muszę rozumieć to, co rysuję?
Nie. Największym wyzwaniem była dla mnie konferencja dla IBM na 300 osób, po angielsku, z bardzo zaawansowanymi technologicznie tematami. Do dziś próbuję zrozumieć, czym są komputery kwantowe.
Nie muszę tego rozumieć. Muszę wychwycić ze sceny to, co jest najbardziej istotne dla osoby, która przemawia, i wyłowić elementy kluczowe dla podsumowania tematu.
Kotwice, których nie ma na slajdach
Często najważniejsze elementy dzieją się nie w prezentacji, ale w storytellingu, który jej towarzyszy. To charakterystyczne dla danego mówcy porównania i obrazy: handlowcy przedstawieni jako grube koty albo ludziki Lego. Kiedy trafiają na notatkę, ludzie od razu się uśmiechają i przypominają sobie całe wystąpienie.

Jak powstaje notatka?
Nigdy nie notuję najpierw w formie mapy myśli. Od razu pracuję na szablonie, który jest moim formatem docelowym.
- Na papierze 100×140 cm rysuję markerami i nie da się niczego cofnąć. Dzielę sobie mentalnie przestrzeń planszy w czasie trwania wystąpienia i notuję najważniejsze treści z użyciem symboli i kluczowych haseł.
- Cyfrowo robię najpierw brudnopis jednym ołówkiem, a potem nadrysowuję wersję na czysto. Tu też są rundki poprawek. Notatki nie powstają od razu idealne.
Kiedy rysuję na żywo, kilkaset osób patrzy mi na ręce albo na plecy, bo zwykle stoję przy scenie. Prelegent wchodzi, robi swoje i ciśnienie mu spada. Ja jestem w maratonie ciągłej uwagi, szczególnie gdy sesja jest po angielsku albo z obcej mi branży, na przykład automotive.
Przed wejściem na salę stres jest tak duży, że zegarek przypomina mi, żeby się uspokoić i oddychać głęboko. Ale kiedy już stoję przy tablicy, czas zwalnia. Nie mam innej aktywności zawodowej, która dawałaby mi tak głęboki focus.
Prawdziwym maratonem był TEDx Katowice. Wystąpienia trwają po 18 minut i dzieją się naprawdę szybko. Miałam przygotowane formatki z portretami i tytułami, a potem rysowałam już taśmowo. Pod koniec dnia: duże zmęczenie i ogromna satysfakcja.
Czy do notatek się wraca?
Tak. Często linkuję swoją notatkę razem z nagraniem wystąpienia. Niektóre osoby piszą, że dopiero po zobaczeniu notatki zaciekawiły się na tyle, żeby obejrzeć całe nagranie.
Notatki z konferencji o marketingu czy LinkedInie są evergreenami. Ludzie lajkują i komentują moje notatki sprzed dwóch, trzech miesięcy. A jedna z uczestniczek LinkedIn Local Virtual, które rysowałam przez trzy dni, wydrukowała sobie wszystkie notatki i traktuje je jak kompendium wiedzy. Po tych trzech dniach intensywnej pracy poczułam, że to ma sens.
A zasięgi?
Notatki to ok. 80% tego, co publikuję, głównie na LinkedInie. W jednym roku moje treści wygenerowały ok. 700 tysięcy wyświetleń, z czego notatki to około pół miliona. Gdybym miała za taki zasięg zapłacić jak za reklamę, nie byłoby mnie na to stać.

Jak zacząć robić notatki wizualne?
Na rynku jest wiele książek, kursów i tutoriali. Ja zaczęłam od stacjonarnego warsztatu, i to na miejscu, w Raciborzu. Największym wyzwaniem nie jest jednak technika, tylko myślenie „nie zabiorę się za to, bo nie umiem rysować”.
Notatka wizualna nie polega na tym, żeby ładnie ją narysować. Chodzi o to, żeby skupić się na przekazie, wyłowić najważniejsze treści, zsyntetyzować je i zapisać tak, żeby były czytelne i przydatne.
Najpierw dla Ciebie. Potem tak, żeby osoba, która je zobaczy, też mogła coś z nich wyciągnąć.
Wyzwanie: z najbliższego godzinnego webinaru albo odcinka podcastu zrób jednostronicową notatkę. Poczujesz magię tego, że musisz być tu i teraz. Opublikuj ją, bo często nie wiesz, jaki aplauz potrafi wzbudzić zwykła, odręczna notatka wśród znajomych.
Apel do uczestników i organizatorów
Moją największą bolączką po bardzo merytorycznych eventach są posty z samym selfie. Dla mnie cenne są podsumowania, które niosą treść: co było praktycznego i co można wykorzystać w swojej branży.
Dlatego zachęcam i uczestników, i organizatorów: przygotowujcie krótkie ściągi, podsumowania, nawet cytaty. Niech wiedza ze sceny ma nie tylko 5 minut na scenie, ale żyje dłużej w social mediach.
Chcesz, żeby wiedza z Twojego eventu żyła dłużej?
Rysuję konferencje, webinary, szkolenia i podcasty, na planszach i na iPadzie, po polsku i po angielsku. Napisz do mnie albo wyślij maila na sylwia@rysujeeventy.pl. Zmalujmy coś razem!
Przeczytaj też: Myślenie wizualne w biznesie i Graphic recording od kuchni.